Kto pyta nie błądzi…

monika2

Sztuka zadawania pytań, w polskim systemie prawnym nie jest ani eksponowana ani nauczana w trakcie aplikacji, choć zeznania świadków mają najczęściej kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia. Zadawanie zatem pytań i świadkom a także i stronom ma istotne znaczenie dla wyniku postępowania. Umiejętność stawiania właściwych pytań, która jest najlepszym miernikiem warsztatu prawnika procesowego w systemie anglosaskim, kontradyktoryjnym procesie, w Polsce jest niedostrzegana.

A przecież sprawne przeprowadzenie przesłuchania, to nie tylko duża oszczędność czasu, ale także podstawa ustalenia stanu faktycznego. Sztuka pytania i uzyskania odpowiedzi to ważne dla procesu zagadnienia, gdyż pomaga we właściwym ustalenie faktów oraz wykazaniu wiarygodności lub niewiarygodności przesłuchiwanego. Szybkie zadawanie pytań konkretnych to wykazanie się znajomością stanu faktycznego ale także umiejętność wskazania sędziemu istoty sporu w postępowaniu cywilnym lub wykazanie niewinności oskarżonego.

Istnieje rozróżnienie w sposobie uregulowania kodeksowego tematyki zadawania pytań pomiędzy procedurą karną a cywilną. Kodeks postępowania karnego określa jak powinno wyglądać przesłuchanie świadka oraz, iż nie wolno zadawać pytań sugerujących (art. 171 k.p.k).

W postępowaniu cywilnym nie jest nawet to określone, w zasadzie jedynie art. 271 k.p.c stanowi o zeznaniach świadków. Doktryna i orzecznictwo wskazują zaś jedynie, iż przewodniczący uchyla pytania sugerujące nieistotne lub niewłaściwe (dręczące!, ośmieszające świadka). I nic więcej!

Ważne jest także to, iż w polskim prawie nie ma rozróżnienia między sposobem przesłuchiwania „własnych” świadków, a świadków strony przeciwnej, którzy z założenia są przecież powołani aby obalać twierdzenia drugiej strony. Nie ma anglosaskiego rozróżnienia „examination in chief” czyli sposobu przesłuchiwania własnych świadków, którzy w swobodny sposób , bez sugestii mają odpowiedzieć co wiedza w sprawie i „cross examination” czyli atakowania pytaniami świadków twierdzących przeciwnie do naszych tez.

Ustawodawca nie przykłada przez lata nowelizacji, większej wagi do wprowadzenia szczegółowych regulacji w zakresie sposobu i techniki przesłuchań, czego konsekwencją jest niedocenianie sztuki zadawania pytań w trakcie szkoleń zawodowych. Nie pamiętam aby w trakcie aplikacji sądowej czy adwokackiej, ktokolwiek pochylił się nad nauką jak zadawać pytania lub chociażby czy jak stwierdzić czy dane pytanie jest sugerujące. Brak jest w tym zakresie nie tylko właściwej regulacji, ale przede wszystkim nauki, która uzupełniała by braki kodeksowe.

Władzę w zakresie zadawania pytań mają sędziowie, albowiem to oni uchylają pytania ale też prowadzą i kierują przesłuchaniem. I nie ma nic gorszego jak dyskusja z sędzią przewodniczącym czy dane pytanie jest sugerujące czy też nie. Ciągłe też wstawanie z ławy w sądzie i przerywanie stronie przeciwnej i żądanie uchylania pytań może wykończyć najwytrwalszego pełnomocnika.

Nie chodzi o to, aby przeszczepiać na polski grunt zagraniczne rozwiązania, ale zwrócić uwagę na to, że sposób zadawania pytań naprawdę ma znaczenia, i aby dobrze kogoś przepytać trzeba mieć do tego warsztat, czyli wiedzieć przynajmniej czy dane pytanie jest sugerujące czy też nie.

Monika Gąsiorowska

No comments yet.

Dodaj komentarz

Top